Regularne pisanie bloga
Psychopierdy

Regularne pisanie bloga

Dziś postanowiłam zmierzyć się z problemem pisania regularnych wpisów. A właściwie ich niepisania. Wszyscy zawsze powtarzają, że to takie ważne, że trzeba dawać o sobie znać, że trzeba pisać przynajmniej dwa razy w tygodniu, że kontakt z czytelnikami to podstawa. I o ile docierają do mnie te argumenty, to nie wszystkich się trzymam (jestem rebeliantem, który nie trzyma się zasad! – wybaczcie, naoglądałam się westernów).

Mam własną teorię – jestem zdania, że dobra treść sama się obroni, niezależnie czy ktoś pisze z dwudniowymi przerwami, z tygodniowymi czy z miesięcznymi. Na książki ulubionych, współczesnych autorów też trzeba trochę poczekać. Prawda, panie Żulczyk? 😉

No dobra – trochę przesadziłam z porównaniem bloga do książki.

Jak pewnie zauważyliście (o ile ktoś tu jeszcze zagląda) regularne pisanie bloga trochę podupada. Prowadzę nieregularny tryb życia, by móc wyznaczyć sobie konkretny dzień na zamieszczenie notki. Nie zawsze też mam na to ochotę. Trzymam się zasady, że wypuszczam tylko coś, co mi się podoba, czego nie muszę się wstydzić. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek chciał czytać coś, co będzie słabe, ale za to na czas. No co, źle piszę?

Czemu nie ma regularnych wpisów?

…nie mam czasu.

Zwyczajnie w świecie prowadzę normalne życie. Chodzę do pracy, kończę pisać magisterium, gotuję obiady, chadzam do kina i na wystawy, sprzątam koty z kurzu, które czasem się u mnie wylęgną, spotykam się z ludźmi. Dziwne, nie? Wiele osób mówi, że jak się chce, to czas się znajdzie. Niestety, ja swojej doby nie rozciągnę i obecnie nie mam zbyt wiele czasu do spożytkowania. Problem z organizacją czasu też mam, ale na razie z tym nie walczę. Poddaję się temu, bo, póki co, mi nie przeszkadza.

…nie mam ochoty.

Mamy końcówkę zimy, a to nie jest mój ulubiony czas. Oprócz prawie zerowej chęci do czegokolwiek, wyglądania jak kupa i samopoczucia, które waha się jak w czasie PMS, nie mam chęci odpalania komputera. Gdyby nie fakt, że dużo pracuję w domu to mogłabym nie włączać go tygodniami.

…nie mam weny.

Nie zawsze jest dobry czas, żeby coś skomentować, do czegoś się nie odnieść. Można zostać źle zrozumianym, przez przypadek kogoś obrazić albo komuś podpaść. Mam takie zdolności – niechcący potrafię komuś dowalić, bo nie zdaje sobie sprawy, że przeginam. Może to przez fakt, że za mało piszę w ogóle. Nie tylko wpisów. Czasami też nie mam pomysłu na dodanie kolejnego filmu do rankingu, albo chęci, żeby obejrzeć coś nowego. Nie chcę mi się poświęcać czemuś uwagi, pewne rzeczy uważam za niewarte komentowania, a pewne są mi po prostu tak obojętne, że nie mogę nadać im jakiejkolwiek wartości.

…nie chce mi się.

Jeszcze raz odwołam się do ochoty. Czasem macie ochotę zjeść na obiad czekoladę zamiast kotleta. A ja czasami mam ochotę obejrzeć głupią komedię zamiast coś napisać. Albo iść spać zamiast iść do kina. Albo wyjść do kina zamiast napisać wpis. Przed takimi wyborami stajemy codziennie.

Na pocieszenie macie zdjęcie leniwego kota na samej górze, a pod spodem wkurwionego kota. Dla równowagi.

kaboompics.com_Black cat looking at you

 

I małe sprostowanie, bo pewnie znajdą się tacy, co napiszą:

Po co Ci w ogóle ten blog?!

Lubię to miejsce i chcę je mieć. Nie widzę po prostu sensu w pisaniu czegoś na siłę.

Jeśli go lubicie, to zaglądajcie. Będzie nam bardzo miło.

Jeśli wkurza Was nieregularność to chyba musicie się przyzwyczaić. Albo olać. Bo chyba nic się w tej kwestii nie zmieni, choć absolutnie tego nie wykluczam.

 

Fanatyczka jazzu i improwizacji, zakochana w kinie skandynawskim. Idealistka, choć się do tego nie przyznaje. Pedantyczna bałaganiara. Za dużo by chciała robić, ale ma za mało czasu. Niespokojna dusza.

2 thoughts on “Regularne pisanie bloga

  1. Ja lubię i zawsze z wyczekiwaniem wypatrywałam nowego posta. I wypatrywać będę 🙂 Tylko jeśli działasz i piszesz w zgodzie ze sobą 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *