Przekleństwo miłej twarzy
Psychopierdy

Przekleństwo miłej twarzy

Kasia zna moją klątwę. Ba! Kasia jest jedną z osób, która uświadomiła mi jej istnienie. Śmieje się ze mnie, kiedy jest świadkiem sytuacji, która utwierdza mnie w przekonaniu, że to fatum. Nazywam to klątwą, bo nie jestem w stanie nic z tym zrobić. Przekleństwo to przekleństwo.

Siedziałyśmy we trzy na naszym wydziale, w czasach kiedy jeszcze wszystkie mogłyśmy się nazwać studentkami.

Hektolitry wypitej kawy z automatów, tony zjedzonych słodyczy oraz dnie i noce spędzone na superważnych i supernieważnych rozmowach sprawiły, że nasze relacje można zaliczyć do tych najwspanialszych.

Gadamy, czekając na zajęcia, pozornie nic się nie dzieje. Zaczynają się schodzić ludzie od nas z roku. Cześć, siema, elo, hejka i te sprawy. Jedni stają obok nas na dłużej, inni tylko się witają i idą w swoim kierunku.

Okolice stycznia, więc sesja coraz bliżej. Zaczęły pojawiać się twarze, których nigdy w życiu nie widziałyśmy. Staje przedę mną taka osoba i bezczelnie, prosto w twarz rzuca nonszalanckie „Cześć, masz może notatki?!” Z wielkim uśmiechem i nadzieją w oczach stoi przede mną dziewczę i liczy na cud. Ja, zatwardziała egoistka, nie biorę takich próśb na poważnie. Umówmy się. Albo jesteś głupi albo nie. Taka prośba jednoznacznie wskazuje ma to pierwsze.

Sama nieraz znalazłam się w sytuacji, kiedy bardzo przydały mi się czyjeś notatki. Sama niejednokrotnie się nimi dzieliłam.

Hola-hola!

Podchodzenie do obcej osoby i proszenie o coś jest ryzykowne. Ta osoba może okazać się niemiła, nieskora do pomocy czy wręcz chamska. Możesz trafić na mnie.

Jak to zwykle bywa, po owej prośbie zbulwersowałam się i spławiłam. Dziewczyny zaczęły się śmiać. Zauważyły, że często sie zdarza, że ktoś obcy podchodzi do mnie i czegoś ode mnie chce.

O co chodzi?!

Malwina stwierdziła, że chodzi o to, że wyglądam na osobę życzliwą i pomocną (o losie!). Że mam miły wyraz twarzy i że to sprawia, że ludzie czują do mnie mniejszy dystans, nawet mnie nie znając. Naprawdę czesto się zdarza, że ktoś obcy podchodzi do mnie, pyta o coś albo czegoś ode mnie chce. Niby nic dziwnego, ale mnie przytrafia się to zdecydowanie częściej niż „zwykłym” ludziom.

Podryw na chama

Kasia, kawa i ja. Standardowe spotkanie. Obie bardzo je cenimy. Poszłyśmy w nowe miejsce z oknami skierowanymi na ulicę. Gadamy jak najętę, pijemy kawę i jemy ciastka z malinami. Śmiejemy się co chwilę, może jesteśmy zbyt głośno, ale nikt nie zgłasza zażaleń. Fajnie spędzony czas pełen kreatywnych rozwiązań, które planujemy wcielić w życie. No bajka. Nagle do okna stuka jakiś gość zza okna. Trochę sie wystraszyłyśmy, ale ogólnie widać, że nikt groźny. Stuka w to okno, coś do nas gada, śmieje się, kumpli woła. My w środku, spojrzałyśmy na nich raz czy dwa i olałyśmy. Kasia patrzy na mnie wymownie i rzuca to przez tą twoją twarz. No żesz kurde!

Pani kierowniczko!

Mijam pomnik Kopernika na pięknej toruńskiej Starówce. To zabawne, ale w Toruniu każdy spotyka się pod Kopcem. Pod „Kopcem” spotykają się też żule, bezdomni i artyści uliczni, ale nie Ci zwyczajni – Ci najebani. To zabawne, bo gdy spotykasz się z koleżanką i musisz na nią poczekać to można być pewnym, że w ciągu tych paru minut spotkasz wszelkie możliwe rodzaje ludzi i zostaniesz poproszona o pomoc kilka razy. Mnie o pomoc proszą tam notorycznie! Zawsze. Dlatego wolę umawiać się w innych miejscach i wtedy mijam pomnik Kopernika tak szybko, jak tylko się da.

Komunikacja miejska i przystanki

Jestem chyba psychiczna, ale dopóty dopóki muszę korzystam z komunikacji miejskiej. Bywam więc w tramwajach, autobusach, na przystankach i w ich okolicach. Siedzę i stoję w pojazdach o różnych rodzajach wykończeń. To zabawne, ale słowo wykończenie w przypadku komunikacji miejskiej wcale nie kojarzy mi się ze stroną wizualną, a raczej z emocjonalną – wszystko dookoła jest wykańczające.

Wracając do sedna – korzystając z komunikacji miejskiej jesteś zmuszony utrzymywać kontakt z ludźmi – nawet ten minimalny. Zawsze znajdzie się ktoś, kto Cię o coś spyta albo będzie oczekiwał ustąpienia miejsca. Zawsze znajdzie się jakieś zbłąkane spojrzenie, które akurat na Tobie osiądzie. Zawsze jakaś zamyślona dusza Cię stratuje, bo akurat Cię nie zauważy. Dlaczego zawsze to mnie o coś pytają, dlaczego zawsze na mnie patrzą, dlaczego mnie tratują? No dlaczego?!

Plik:Oh-god-why.png

 

Kasia ma rację. To przekleństwo. Przekleństwo miłej twarzy.

Fanatyczka jazzu i improwizacji, zakochana w kinie skandynawskim. Idealistka, choć się do tego nie przyznaje. Pedantyczna bałaganiara. Za dużo by chciała robić, ale ma za mało czasu. Niespokojna dusza.

6 thoughts on “Przekleństwo miłej twarzy

  1. Pamiętam jak na studiach o kilku sytuacjach opowiadałaś 😀 jeśli to Cię pocieszy ja na początku znajomości bałam się ciebie 😛

  2. Teraz wiem, czemu jak się umawiamy pod kopcem to się spóźniasz, a normalnie gdzie indziej jesteś punktualnie 😀

    Btw. Takich sytuacji jest więcej. Obcy ludzie otwierają się przed Tobą tylko dlatego że Ci dobrze z oczu patrzy. Jesteś tak rzadkim gatunkiem, jak namagnesowani ludzie.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *