Dlaczego „Zjawa” to zły film?
Psychopierdy

Dlaczego „Zjawa” to zły film?

Cała nagonka wokół tego filmu, Leonardo, fantastyczny reżyser, nominacje do Oscarów, zdobyte Złote Globy, historia oparta na faktach, wszystko zapowiadało fantastyczny film. A wyszła… kupa.

hgv
Zjawa (The Revenant, 2015, reż. Alejandro González Iñárritu)

Dlaczego kupa?

Bo za dużo. Za dużo nierealności. Za dużo rozbieżności czasowych. Za dużo Leonardo wijącego się niczym foka w nieludzkich cierpieniach. Za dużo honoru. Za dużo zemsty. Za dużo.

Wychodząc z kina miałam przeświadczenie, że właśnie przeżyłam największe rozczarowanie w tym roku. Mamy trzydziestego stycznia. Może za wcześnie na takie tezy, ale jestem prawie pewna, że żaden film mnie tak nie rozczaruje. Bo na żaden tak bardzo nie czekałam. Z żadnym nie wiązałam tyle nadziei.

Siedząc na sali kinowej (po nieludzko długich reklamach) byłam żywo podekscytowana. Serio. Zastanawiałam się czy będzie dycha czy dziewiątka na filmwebie. Zastanawiałam się czym mogą mnie przekonać do dychy, co może mnie zaskoczyć, co może mną wzburzyć, a co mnie wzruszy. Zaczął się film. Ochy i achy. Na sali kinowej totalna cisza. Nikt nawet nie zachrobotał jebanym papierkiem. Film był zajebisty. Był. Przez trzydzieści minut. Pozostała jego część to jakaś równia pochyła.

I to wcale nie jest tak, że miałam zły dzień. To nie jest tak, że film jest zły. To nie tak, że totalnie mi się nie podobał. Zwyczajnie mocno się rozczarowałam. Nie dałam oceny na filmwebie i nie wiem czy dam. No bo niby jak ocenić film, który jest zajebisty, ale jest w nim tak wiele rzeczy, które Cię denerwują?

Nie oglądałeś? Nie czytaj dalej.

Wiem, jak bardzo ja nie lubię, jak ktoś mi sprzedaje wątki z filmów. Nie chcę robić tego Tobie, więc jak zamierzasz zobaczyć „Zjawę” to nie czytaj dalej. Serio. Nie mów mi potem, że nie ostrzegałam.

Plusy

  • Fantastyczny Leonardo. Dostanie tego Oskara. Tak, jestem przekonana, że go dostanie. Zakład?
  • Znakomity Tom Hardy, który momentami kradł Leo szoł. Zajebiście pasuje na typ bad-boya, człowieka bez skrupułów pozbawionego kręgosłupa moralnego. Zasługuje na Oscara, ale nie sądzę, że go dostanie.
  • Domhnall Gleeson – nie należę do jego fanek. Ni to fajny, ni to słaby. Zwyczajny, ale jednak w tym filmie po raz pierwszy skumałam, dlaczego ktoś go w ogóle umieszcza w filmach.
  • Przeprzepiękne zdjęcia. Można powiedzieć, że ten film to taki przegląd tapet na Windowsa, ale nie jest to obelga. Zdjęcia, prowadzenie kamery, dzienne światło i rybie oko robią swoją robotę bardzo!
  • Cudny montaż, fantastyczne plany zdjęciowe, piękne światło. Wizualne dzieło sztuki!
  • Bardzo fajna ostatnia minuta filmu. No może dwie. Albo z trzy. Ale motyw z Indianką? Serio?!

Minusy

  • Will Poulter – koleś wygląda na wiecznie wkurwionego. Nie jego wina, ale jego gra w tym filmie mnie zwyczajnie nie kupiła. Był przerysowany, zbyt głupi, zbyt paniusiowaty. Tak, wiem, że nie ma takich określeń.
  • Brak realizmu – to mój największy zarzut. Idźcie, a sami zobaczycie. Kolesia atakuje niedźwiedź, robi mu z pleców sitko na makaron a z gardła fontannę krwi, jego ziomkowie chcą go zabić, ale nie starcza im odwagi, więc zostawiają z nim jego największego wroga, jego syna, półindiańskiego chłopca i jeszcze jednym chłopcem z wiecznie wkurwioną twarzą. Po szamotaninie bebechy jego syna lądują na ziemi. Blablabla. Jego kompani wiedzą, że muszą gonić resztę, więc postanawiają go pogrzebać żywcem, bo są pewni, że tamten i tak nie przeżyje. Idą w swoją stronę i tu zaczyna się rzeź. Pełzający Leonardo, wydający z siebie odgłosy niczym konający pies, przemieszczanie się w lodowatej rzece, jedzenie bizona z Indianinem, który wcale nie jest taki zły, gwałty, Francuzi, koń spadający z jeźdźcem z góry wprost na sosnę (SIC!), spanie w koniu, jedzenie chwastów i surowych ryb, przypalanie sobie ciała i błyskawicznie zrastające się kości. Jest tego więcej, ale nie chcę się już tym katować .
  • Czas?! Jebać czas. Czas w tym filmie jest tak bardzo rozpierdolony, że nie masz pojęcia ile czasu minęło, po jakim czasie pokazują bohatera, ile czasu minęło od ataku niedźwiedzia. Nic nie wiesz. Wszystkiego się domyślasz, przez co historia bardzo traci na wiarygodności.

Więcej minusów

  • Motyw zemsty, ograny na miliony sposobów przez różnych reżyserów i aktorów. Kolejny film o zemście. Ot tak.
  • O co chodzi z tym duchem jego żony?! Bełkot o naturze ludzkiej, który na dodatek jest pozbawiony głębi.
  • Historia w paru miejscach robi się tak nierealna, że zaczynasz pukać się w głowę.
  • Po czterdziestu minutach filmu zaczęłam nerwowo zerkać na zegarek. To nie powinno mieć miejsca. Nie powinno.

Pamiętaj, że to MOJA opinia. Masz prawo mieć inne zdanie.

Fanatyczka jazzu i improwizacji, zakochana w kinie skandynawskim. Idealistka, choć się do tego nie przyznaje. Pedantyczna bałaganiara. Za dużo by chciała robić, ale ma za mało czasu. Niespokojna dusza.

9 thoughts on “Dlaczego „Zjawa” to zły film?

  1. Mnie również zachęciłaś 🙂 W szczególności Twoje opisy, odgłosy i gestykulacje wczorajsze po części ‚zmuszają’ mnie do przekonania się, czy tak jest faktycznie 🙂 Jak masz jeszcze jakieś propozycje filmów, to chętnie je obejrzę 🙂

    1. Zamierzam pisać swoje przemyślenia po różnych filmach, które jakoś mnie ruszą, bo to fajna zabawa! Do polecenia – przychodzi mi do głowy film „Frank” z fantastycznym Fassbenderem. Dziwny, oryginalny i daje do myślenia.

  2. Jednak napisałaś! 🙂
    Nie oglądałam, ale obejrzę i nadal liczę, że mi się spodoba. Rzadko oglądam filmy i mam wobec nich raczej małe wymagania. 😛 Zdecydowanie częściej czytam książki. Najbardziej liczę na klimat, który kojarzy mi się z czytanymi w dzieciństwie książkami Londona – niebezpieczeństwo, przygoda i dzika przyroda.

    Spania na koniu w żadnym wypadku nie uznałabym za nierealne. Jeżdżę konno i to jest tak, że jeśli spędzasz w siodle całe dnie przez jakiś czas, to w zasadzie jesteś w stanie robić na nim cokolwiek, żeby nie oszaleć z nudów (domyślam się tego. Mój „rekord” to jakieś 8 godzin dziennie przez 3 dni, licząc przerwy na popas).

    1. Klimat na pewno Ci się spodoba! Zdjęcia są piękne. Co do spania w koniu – niestety mam na myśli dosłowne spanie W koniu. Zobaczysz to się przekonasz. Nic już nie mówię, bo pewnie i tak macie ochotę mnie zabić 🙂

  3. Oj, Asia jak ja lubię Cię czytać 🙂 Już mi Cię tu brakowało… No zaintrygowałaś mnie tym wpisem.. Sama jestem ciekawa tego filmu i po Twoim wpisie moja motywacja do jego obejrzenia wzrosła 😀 Tak – przeczytałam całość, mimo że filmu jeszcze nie widziałam.. Nie pozostaje mi nic innego – muszę wybrać się do kina!

    1. Czy to nie jest piękne?! Krytykujesz coś, mówisz jak Ci źle po obejrzeniu czegoś a ktoś czuje się zachęcony! <3 Znalazłam swoje powołanie!

      1. Jestem zachęcona do obejrzenia, żeby móc mieć swoje zdanie na jego temat. Porównać je z np. Twoją oceną 😀 No i sama mam mieszane uczucia po obejrzeniu zapowiedzi i koniecznie chce je jakoś zweryfikować. Nie wspomnę już o samym Leo… No jak tu się nie czuć, mimo różnych opinii, zachęconym do obejrzenia?!

        1. Różne opinie są fajne. Zawsze możesz się postawić po którejś stronie barykady. Leo jest znakomity – tego mu odmówić nie można. Oglądaj koniecznie i pisz co sądzisz! 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *